
1. Sugar Coated Sour 02:24 2. 43% Burnt 04:31 3. Jim Fear 02:22 4. *#.. 02:41 5. Destro's Secret 01:56 6. The Running Board 03:21 7. Clip the Apex...Accept Instruction 03:29 8. Calculating Infinity 02:02 9. 4th Grade Dropout 03:35 10. Weekend Sex Change 03:11 11. Variations on a Cocktail Dress 07:55
Skład: Dimitri Minakakis - wokale; Benjamin Weinman - gitary; Brian Benoit - gitary; Adam Doll - gitara basowa; Chris Pennie - perkusja
Relapse Records, 1999
|
|
Hard core, jak wiele nurtów muzycznych w obrębie ciężkiego grania, zaczynał się jako nieskomplikowana łupanka, gdzieś na przełomie lat 70. i 80. Z czasem gatunek ewoluował tworząc kolejne mutacje, a kamieniami milowymi na drodze prowadzącej do jego najbardziej zaawansowanej technicznie formy - mathcore’a, były, między innymi, dokonania Victim’s Family, Nomeansno, Rorschach, Dragbody, Botch, Converge itd. Do tych legendarnych zespołów dołączył w 1999 roku The Dillinger Escape Plan, wraz ze swoim pełnometrażowym debiutem – „Calculating Infinity” – w dużym stopniu definiując gatunek.
Pierwszy utwór - „Sugar Coated Sour” i od razu potężny cios. Już w ciągu pierwszych kilkudziesięciu sekund jego trwania, pojawiają się jakże charakterystyczne dla stylu zespołu elementy - zagrany z prędkością chyba kilkunastu nut na sekundę tappingowy wstęp, zaraz po nim przester, tłukący po głowie obłędnie szybko zagrany riff, po paru sekundach inny, wariacja na temat, jeszcze jedna zagrywka, po chwili krótkie „jazzujące” interludium, dalej wolny i ciężki wygibas, przecierający słuchaczem podłogę na wysoki połysk… Do tego naturalnie dochodzą dziwaczne podziały rytmiczne, rozdarty wokal… Jeszcze nie minęła pierwsza minuta, a to co się dzieje z naszym umysłem można opisywać, używając określeń rodem z raportów na oddziałach Urazów Wielonarządowych tudzież Ortopedii. Płyta jest mocno perkusyjna, z wyeksponowanymi, złożonymi partiami bębnów, wiele riffów jest bardzo rytmicznych ( bynajmniej nie są to jakieś nieskomplikowane power chordy ) specyficznie zbijających się z sekcją w monstrualne, spazmatyczne uderzenia dźwięku ( chociażby początek i zakończenie „Destro's Secret” ) – patent dość często i twórczo wykorzystywany przez zespół. Każdy muzyk produkujący się na tej płycie jest w swojej dziedzinie fachurą i jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia – choć i ta, co delikatnie sugeruje tytuł ich dzieła, mała nie jest.
Wprawdzie na „Calculating Infinity” zdecydowanie dominuje mathcore’owe mięso, o konsystencji pokrótce opisanej powyżej, jednak chłopaki nie byliby sobą, gdyby tu i ówdzie nie wrzucili paru dziwnych kawałków, będących zabawą z różnymi stylami muzycznymi – mam tu na myśli m.in. trip hopowy „Weekend Sex Change” , ambientoidalny „*#..”, czy kawałek tytułowy - dla mnie to raczej zbędne igraszki, ale niech im tam będzie.
The Dillinger Escape Plan na tej płycie (a zwłaszcza na kolejnej, kiedy już byli szeroko znani) dokonał rzeczy niebywałej – nie tylko pogodził fanów hc i metalu. Więcej, zafascynował wielu snobów spod znaku progresji wszelakiej i eksperymentów, chmurną i posępną młodzież słuchającą indie i alt rocka, a nawet fanów nu metalu, którzy ku swojemu zdumieniu przekonali się, że Slipknot nie jest wcale najbardziej ekstremalnymi i ambitnym zespołem na planecie. W mojej opinii, jeden z najważniejszych debiutów w historii ekstremalnego grania.
Ocena: 9,5/10
Million Summers
|