Start
Forum
Radio
Muzyka
 
Dla zespołów




Recenzja zespołu Orange_Goblin

HeavyMusic.pl :: Recenzja :: Orange Goblin - Healing Through Fire [Hellburger]Healing Through Fire [Hellburger]data: 09.05.24 17:51, autor: Hellburger, Recenzja zespołu: Orange Goblin


 


1. The Ballad of Solomon Eagle
2. Vagrant Stomp
3. The Ale House Of Braves
4. Cities of Frost
5. Hot Knives & Open Sores
6. Hounds Ditch
7. Mortlake (Dead Water)
8. They Come Back (Harvest of Skulls)
9. Beginners Guide to Suicide


Skład: Joe Horae – gitara; Martyn Millard – bas; Chris Turner – perkusja; Ben Ward – wokal


2007, Sanctuary Records


Ciężkie to życie recenzenta… Trza reckę pisać, a czasu nie zawsze w bród (jeśli ktoś ma wolny czas na zbyciu, niech się odezwie, chętnie wezmę sobie trochę), a to goni nauka człowieka, obowiązki domowe, a czasem po prostu człowiek, jako istota ułomna i niedoskonała, nie ma po prostu siły. Cóż, jednak udało mi się czas znaleźć, więc przechodzę od narzekania do recenzowania.

Co my tu dzisiaj mamy...? Proszę państwa - Orange Goblin! Mistrzowie doom/stoner metalu ze stolicy Imperium Brytyjskiego! Coś chłopaków wzięło i postanowili nagrać płytę o swoim mieście - "Healing Through Fire" bowiem dotyczy wielkiego pożaru, jaki miał tam miejsce w roku 1666. Z kolei, jeśli chodzi o samą muzykę - płyta utrzymana raczej w wolnych tempach, choć zdarzają się przyspieszenia. Wspomnieć należy o wokalach - całkiem ciekawie to wypada - Ben Ward w jednym wywiadzie określił siebie jako wokalistę przede wszystkim death metalowego (zdziera gardło w Ravens Creed), zaś swoich wyczynów w Orange Goblin nie nazywa śpiewaniem. Cóż, może jest to zbyt daleko posunięta myśl, lecz coś w tym jest, trzeba przyznać facetowi. Jeśli idzie o warstwę instrumentalną - słychać inspiracje bluesem i Black Sabbath z lat z Ozzy'm, lecz także punk rockiem. Niektórzy pewnie przyczepiliby się do brzmienia - brudne, niewyraźne, jednak moim zdaniem doskonale pasuje do klimatu owego albumu.

Otwierający album "The Ballad Of Solomon Eagle" jest zarazem chyba najbardziej charakterystycznym utworem dla tej płyty, jak również jednym z najlepszych. Jest powolny, toczy się niczym walec, który miażdży wszystko na swej drodze. Zaraz po nim następuje wejście na przesterowanym basie i tym samym zaczyna się bardziej dynamiczny "Vagrant Stomp", następny w kolejce "The Ale House Of Braves" to znowu powolny kawałek, w którym następuje jednak przyspieszenie pod koniec. Zaś "Cities Of Frost" to walec jak "The Ballad Of Solomon Eagle", ale „większy” i wolniejszy, przy czym tutaj po raz kolejny należy spodziewać się przyspieszenia. W "Hot Knives And Open Sores" natomiast, na przekór, mamy zwolnienie. Potem następuje "Hounds Ditch", którego riff kojarzy mi się mocno z latami 70., jest bardzo przebojowy. Zacnie, trzeba przyznać. "Mortlake (Dead Water)" to instrumentalny kawałek, zagrany na... No cóż, mandolinie, do której dołącza później harmonia gitarowa. "They Come Back (Harvest Of Skulls)" - no cóż, kolejny walec. Nie będę się wysilać i wymyślać tutaj jakichś dyrdymałów, skoro porównanie, którego już dwa razy użyłem także w tym wypadku się sprawdza. Finałowy utwór zarazem jest najlepszy. "Beginners Guide To Suicide" zagrany jest w dużej mierze na slide-guitar, co wywołuje u mnie momentami skojarzenia z muzyką country . Wokale Warda tutaj są bardziej zróżnicowane, gdyż oprócz typowego dla niego śpiewu mamy tu do czynienia z melorecytacją. Kawałek długi, ale przedniej jakości!

Cóż jeszcze mogę dodać? Doom i stoner to nie są rzeczy, jakich słucham codziennie, toteż "Healing Through Fire" jest dla mnie czymś w rodzaju odskoczni od tego, co zazwyczaj gości w moim odtwarzaczu. Nie znam także za dobrze wcześniejszych płyt tego zacnego zespołu. Niemniej jednak, ten album wywarł na mnie na tyle dobre wrażenie, że prawdopodobnie nadrobię to w najbliższym czasie.

Ocena: 8/10

Hellburger





Zobacz kompendium zespołu


© 2006-2009 HeavyMusic.pl Team, All rights reserved, design by Nemesis ('06)