Start
Forum
Radio
Muzyka
 
Dla zespołów




Recenzja zespołu My_Dying_Bride

HeavyMusic.pl :: Recenzja :: My Dying Bride - For Lies I Sire [Emef]For Lies I Sire [Emef]data: 09.04.19 13:09, autor: Emef, Recenzja zespołu: My Dying Bride




1. My Body, A Funeral
2. Fall With Me
3. The Lies I Sire
4. Bring Me Victory
5. Echoes from a Hollow Soul
6. ShadowHaunt
7. Santuario di Sangue
8. A Chapter in Loathing
9. Death Triumphant

Skład: Aaron Stainthorpe – wokal; Andrew Craighan – gitara; Hamish Hamilton Glencross – gitara; Katie Stone – klawisze, skrzypce; Lena Abé – bas; Dan "Storm" Mullins – bębny

Peaceville Records, 2009





Na początku lat 90. powstało określenie „święta trójca brytyjskiego doom metalu” (rzadziej mówiło się o „świętej trójcy Peaceville”). Mówiono tak na Paradise Lost, Anathemę i My Dying Bride. Ci pierwsi zmienili nieco swój styl, zbliżając się zdecydowanie bardziej w stronę gotyckiego rocka. Anathema metal porzuciła dla grania lżejszego, bardziej lirycznego, które można określić jako „rock atmosferyczny”. Gdzie zaś jest My Dying Bride? Otóż… ciągle na początku lat 90.


Ok, na pewno brzmienie jest dużo lepsze niż to znane z pierwszych wydawnictw My Dying Bride. Muzyka brzmi soczyście i selektywnie, doskonale słychać najmniejszy nawet dźwięk, szczególne wrażenie robi zwłaszcza „głos” bębnów. Ponadto zmian jest niewiele. O ile w ogóle jakieś są.


O ile w przypadku niektórych grup, takiego AC/DC, czy Motörhead, jakiekolwiek zmiany są wręcz niepożądane, o tyle w muzyce Brytyjczyków przydałby się powiew świeżości. No dobra, taka ślamazarna i smutna muzyka może ma pewien urok; weźmy np. „The Lies I Sire” bądź otwierający „My Body, A Funeral” – w tych kawałkach przewijają się naprawdę dobre melodie. Generalnie jednak „For Lies I Sire” wypełnione jest muzą graną na jedno kopyto, rzekłbym, że nawet nudną. Naprawdę, lubię „Turn Loose The Swans”, cenię sobie „The Dreadful Hours” czy “The Angel And The Dark River”, niemniej to już dziesiąta (!) płyta Brytyjczyków zawierająca niemal tę samą muzykę. My Dying Bride próbowali się tylko raz trochę wychylić, nagrywając, swoją drogą naprawdę świetne, „34.788%… Complete”, lecz po fali krytyki od zatwardziałych fanów postanowili wrócić do sprawdzonej formuły. Szkoda.


Czy poza wtórnością są jakieś wady? Nie, w końcu ci kolesie mają już opanowane do perfekcji granie tego swojego doom metalu. Muzyki wtórnej, bezproduktywnej i nijakiej znieść zazwyczaj nie mogę… lecz najwidoczniej mam jakiś osobisty afekt do tych Brytoli, bo „For Lies I Sire” trochę jednak mnie wciągnęło. Ten nostalgiczny, przepełniony smutkiem i swoistym romantyzmem klimat potrafi wciągnąć, nawet zafascynować. Ciężko nie popaść w lekką nostalgię słuchając tych dźwięków. Pozytywnym aspektem tego krążka jest na pewno przewaga czystych wokali; tym razem Aaron Stainthorpe prawie w ogóle zrezygnował z growli. Choć czyste partie w jego wykonaniu pełne są jęków i zawodzenia, to ciężko wyobrazić sobie muzykę My Dying Bride bez tego charakterystycznego elementu. Blado też wypadałoby to granie bez partii instrumentów smyczkowych. Na „For Lies I Sire” smyków jest sporo, co jeszcze potęguje posępny nastrój.


Jak to ze wszystkim bywa, są tacy, których ta płyta zachwyci, inni zaś, po raz kolejny, będą marudzić. Nie do końca do mnie skierowana jest ta muzyka, bo smutek i depresyjny nastrój są tu zbyt nachalne, lecz pewnie i tak znajdzie się parę osób, którzy dadzą się za ten album pokroić. Ja tylko pogratuluję, zresztą nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni, odwagi Anathemie. No i czekam na nowy album.


Ocena: 6/10

Emef





Zobacz kompendium zespołu


© 2006-2009 HeavyMusic.pl Team, All rights reserved, design by Nemesis ('06)