Start
Forum
Radio
Muzyka
 
Dla zespołów




Recenzja zespołu Mastodon

HeavyMusic.pl :: Recenzja :: Mastodon - Crack The Skye [Emef]Crack The Skye [Emef]data: 09.05.16 16:45, autor: Emef, Recenzja zespołu: Mastodon



1. Oblivion
2. Divinations
3. Quintessence
4. The Czar
5. Ghost of Karelia
6. Crack the Skye
7. The Last Baron


Skład: Troy Sanders - bas, wokal; Brent Hinds - gitara, wokale, banjo; Bill Kelliher – gitara; Brann Dailor – perkusja


Reprise Records, 2009




 


Najbardziej przez mnie w ostatnim czasie oczekiwana płyta? Oczywiście Mastodon. Nie obiecuję, że w tym przypadku recenzja będzie w stu procentach obiektywna. Wydaje mi się, że nie jestem w stanie powiedzieć złego słowa na ten zespół. Wszystkie ich dotychczasowe wydawnictwa, poczynając od wściekłego „Remission” po nieobliczalne „Blood Mountain” wgniatały mnie w ziemię. Ja nie wiem, skąd ci kolesie mają takie niesamowite pomysły, ale chciałbym mieć kontakt z ich dealerem. Na „Crack The Skye” po raz kolejny pokazali, jak powinno się grać metal w XXI wieku.

Złagodnieli nam chłopaki, oj, złagodnieli… Z płyty na płytę muzyka Mastodon z pewnością traciła ciężar, ale nie traciła energii. Podobnie jest i tym razem: „Crack The Skye” to płyta najlżejsza w dorobku Amerykanów, ale na pewno nie pozbawiona czadu i mocy. Fakt, muzyka na tym krążku lubi się trochę zadumać i przeciągnąć – sporo w niej nawiązań do rocka progresywnego, głównie pod względem budowy poszczególnych kompozycji, ale z drugiej strony, w paru momentach słychać inspiracje Neurosis (warto w tym miejscu wspomnieć, że w „The Czar” gościnnie wystąpił Scott Kelly, znany właśnie z tej grupy). W każdym razie, „Crack The Skye” to album niesamowicie urozmaicony, pełen zmian klimatu, świetnych melodii, ale też mocnych, rock’n’rollowych partii. Tu i ówdzie jest raczej mrocznie, jak np. w otwierającym „Oblivion”, kiedy indziej panowie popuszczają wodze swojego poczucia humoru (kłania się „Divinations”, a zwłaszcza kapitalny teledysk nakręcony do tego numeru), czasem też zagrają szybciej i bardziej na luzie (np. niektóre fragmenty „Quintessence”). W uszy rzucają się też świetne solówki – partie solowe z „Oblivion” są doprawdy fantastyczne. A jak już jesteśmy przy instrumentalnych popisach, nie można nie wspomnieć o kapitalnym jak zawsze Dailorze, którego umiejętności jako perkusisty urosły do miana legendy.

Interesująco prezentuje się ta płyta od strony wokalnej, która, jak zauważyłem, wzbudza w przypadku Mastodon pewne kontrowersje. Sandersowi i Hindsowi niektórzy zarzucają brak umiejętności, innym znowu dość specyficzna maniera obu panów nie przypadła do gustu. Cóż… Po „Crack The Skye” na pewno nie zmienią zdania, bo na tym albumie jest stosunkowo dużo czystych partii, które chyba jednak naprawdę są w pewnym sensie nieco słabszą stroną muzyki Mastodon. Z pewnością na korzyść wychodzi olbrzymia różnorodność wokalna – w zasadzie w każdym utworze mamy do czynienia zarówno z growlingiem, jak i z czystym śpiewem, krzykami, chórami, tudzież całą gamą innych środków, co wpływa bardzo pozytywnie na odbiór płyty.

Poziom, na jaki na „Crack The Skye” wspiął się Mastodon, w pełni mnie zadowala. Powiem więcej: zespołowi udało wskoczyć się o jeszcze jeden stopień wyżej niż byli wcześniej. Znów zagrali na nosie malkontentom, pokazując, że nie brakuje im odwagi i talentu. Mógłbym nawet powiedzieć, że to ich najlepsza płyta w karierze, gdyby nie fakt, że poprzednie są równie kapitalne. Od czasu, kiedy po raz pierwszy usłyszałem muzykę tej grupy, jestem ich fanem, a każda kolejna z nią styczność tylko mnie w tym utwierdza.

Ach, zapomniałbym. Jest coś, za co będę musiał obniżyć ocenę „Crack The Skye”. Okładki zdobiące poprzednie trzy krążki były doprawdy zacne, jednak obraz (czy raczej obrazek), jaki widnieje na pudełku z najnowszym dziełem Mastodon, jak na mój gust jest raczej żenujący. Na szczęście, muzyki się słucha, a nie na nią patrzy.

Ocena: 9/10

Emef





Zobacz kompendium zespołu


© 2006-2009 HeavyMusic.pl Team, All rights reserved, design by Nemesis ('06)