
1. Disconnected 2. Jealousy 3. City 4. Another 5. Not True 6. War 7. Heartbeat 8. Preachers Pray 9. Sequenzia Dellamorte 10. You Have The Right To Remain Violent 11. Lost Skull 12. Nightmare 13. Paganini Meets Barbapapex 14. Empty Room 15. Orange Pills 16. Black Planet
Skład: Patryk Zwoliński – wokal; Sebastian Rokicki – gitara; Szymon Czech – bas; Krzysztof Bentkowski – perkusja
Relapse Records, 2009
|
|
„Warning” to druga płyta naszych eksportowych grindcorowców z Antigamy, wydana po podpisaniu kontraktu z mającą w światku ekstremalnej muzyki kultowy status Relapse Records. Debiut w tej wytwórni – „Resonance”, niestety, dość mocno mnie ( i nie tylko mnie ) rozczarował, pod wieloma względami daleko jej było do znakomitych, poprzednich dokonań kapeli. Jak wobec tego prezentuje się ostatnie dzieło zespołu?
Wraz z nową płytą nastąpiła zmiana na stanowisku wokalisty, miejsce Łukasza Myszkowskiego zajął Patryk Zwoliński, ksywa Nick Wolverine, znany miedzy innymi ze święcącego ostatnio coraz większe triumfy Blindead. Trochę brakuje mi tego psychotycznego rzężenia, jakie serwował nam były wokal, potęgującego wrażenie szaleństwa, którym zawsze kipiała muzyka warszawiaków. Nowy gardłowy wrzeszczy na nas w sposób nieco bardziej konwencjonalny. Ale zgrzeszyłbym, twierdząc, że jest słaby – jest zwyczajnie inny… ale daje radę. Po prostu.
Same kompozycje zyskały na jakości, tutaj postęp jest widoczny. Riffy są bardzo dobre, interesujące, połamane jak należy. Zachowują ten charakterystyczny, nieco mechaniczny sznyt. Można zaryzykować stwierdzenie, że pod względem kompozycyjnym jest to najlepsze dokonanie zespołu.
Żeby nie było tak różowo - w porównaniu do poprzednich płyt słychać zmiany w brzmieniu, które nie do końca mi się podobają. Mięsisty sound „Intellect Made Us Blind”, czy „Discomfort” zwyczajnie miażdżył słuchacza swoją masywnością. Antigamia A.D. 2009 brzmi bardziej syntetycznie, brzmienie jest trochę suche, choć czytelniejsze.
Trudno wymieniać kawałki, które jakoś szczególnie wyróżniałyby się, bo poszczególne utwory prezentują raczej równy poziom. Wprawdzie numery w rodzaju „Paganini Meets Barbapapex” czy „Black Planet” osobiście uważam za zbędne zapychacze, sztucznie wydłużające materiał do upragnionych ponad 30 minut. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby „Warning” trwał krócej ( wydana w 2008 „Amber Gray” Gridlink będąca jedną z lepszych płyt w gatunku trwa bodajże 12 minut ). W końcu to grindcore.
Tak czy owak, w porównaniu do „Resonance” jest zdecydowanie lepiej. Mimo wszystkich zastrzeżeń, płyta jako całość prezentuje się bardzo dobrze, Antigama wraca do formy jaką prezentowała na swoich najlepszych płytach… i oby tak dalej.
Tak nawiasem mówiąc, rok 2009 ma szansę być całkiem niezły dla polskiej ciężkiej muzyki; obok recenzowanego powyżej wydawnictwa bardzo dobre płyty nagrali m.in. Mohra, Tides From Nebula, chodzą głosy, że epka Blindead również jest na wysokim poziomie, bardzo ciekawie zapowiadają się nowe płyty Furii i Heatenic Noiz Architect… Vogg przywrócił do życia Decapitated. Ketha jak gdyby nigdy nic jedzie na europejską trasę z Minsk. A to przecież nie wszystko. Jest czego słuchać i komu kibicować.
8/10
Million Summers
|