
1. Closing Ranks 2. Nuclear Black Metal Kampf 3. Ad Hominem 4. Ritual Of The Depraved 5. Arbeit Macht Tot 6. The Dithyramb Of Sadism 7. Slaughter The Pope 8. Will To Power 9. On Your Ruins We March
Skład: Kaiser Wodhanaz – wokal, bas; Milite K. – gitara; D.Nacht – gitara; Pwcca – perkusja
Undercover Records/Total Holocaust Records, 2003
|
|
“Welcome to the last journey…!”
A więc kolejna wędrówka na francuski front black metalu. Tym razem odłożymy jednak na bok awangardę i skupimy się na klasycznym, surowym graniu. „A New Race For a New World” to budzący swego czasu mnóstwo kontrowersji (ze względu na tytuł, który został oficjalnie ocenzurowany i zredukowany do „… For A New World”, podobnie jak siódmy utwór do „S. The Pope”), drugi longplay Ad Hominem.
Onkel Kaiser wraz z zespołem prezentują nam tym samym ludobójczą apoteozę w barwach czerni i bieli. Przerażającą atmosferę terroru wycieczki przez black metalowy obóz zagłady wprowadza świetne „Closing Ranks”, po którym otwierają się cierniste bramy „Ad Hominem Birkenau”…
Cała płyta utrzymana jest w „kąsającym” brzmieniu, głównie szybkich tempach nie pozwalających pod-ludziom i czcicielom Jahwe nawet błagać o łaskę. „Why should I have mercy? Through sadism I come!”. Nieuchronna fascynacja Wodhanaza industrialem również daje o sobie znać na krążku – jego wokale są nieco przesterowane, bardzo charczące, zniekształcone, brzmiące jak komunikaty przez obozowy radiowęzeł. Bardzo konsekwentne posunięcie, w dodatku działające bardzo korzystnie na spójność koncepcji całego albumu.
Świetnie dopasowano również wstawki takie jak śmiech dzieci na placu zabaw przed „The Dithyramb Of Sadism” (już macie wizualizację powiązaną z tytułem? I słusznie. Bardzo słusznie) czy klapsy poprzedzające „Ritual Of The Depraved”. Kto nie słyszał, niech sam spróbuje i poczyta teksty.
„A New Race For A New World” to bardzo klasyczne granie, choć z wpływami, które warto wyłapać. Trudno się było spodziewać, że coś, co z przeznaczenia jest „po prostu” porządną rozwałką może obfitować w smaczki tego typu. Nie wpływające co prawda na jakość longplaya w sposób drastyczny, ale sprawiające, że jest on na swój sposób wyjątkowy.
Zaletą całej twórczości Ad Hominem, nie wyłączając z tego omawianego albumu, jest chwytliwość riffów bądź wplecionych gdzieniegdzie motywów („Arbeit! Macht! Tot!”). To właśnie one przy pierwszym przesłuchaniu zachęcają do ponownego zapoznania się z płytą, bo pomimo tego, że „A New Race…” znam doskonale, to parokrotnie musiałem się przebić. Wydawałoby się to normalne przy dogłębnym poznawaniu czyjejś twórczości. Tak czy inaczej, to bardzo satysfakcjonująca robota. Nie po to Kaiser pracował nad swoją „piątką z plusem”, żeby tego „plusa” nie dostrzec. Tym oto sposobem otrzymujemy kawał rewelacyjnego, siarczystego, ale i totalitarnego, wiedzionego żelazną ręką black metalu spod znaku eksterminacji jednostek niegodnych miana „człowiek”.
Ocena: 8/10
Kaszub
|