Dodano: 26 lipca 2010 Autor:
|
0. Timelord Zero (Chronovore)
Skład: Relapse Records, 2009 |
„Agorapocalypse” to czwarty pełny album tej zasłużonej, amerykańskiej formacji grindcorowej. Wszystkiemu przewodzi nie kto inny jak sam Scott Hull, znany choćby z Pig Destroyer. Dla osób głęboko siedzących w tej muzie facet nie wymagający przedstawiania. Muzyka zawarta na tym albumie jest inna, niż można się było spodziewać. Nie jest zbiorem przypadkowych utworów zlanych w jedną papkę mających na celu jedynie zmasakrować słuchacza. Tutaj mamy do czynienia z kilkunastoma odrębnymi, charakteryzującymi się pewną indywidualnością kawałkami tworzącymi jednak zgrabną całość. Utwory cechują się pewnym poziomem chwytliwości i zawierają wiele elementów łatwych do zapamiętania. Przyznacie, że to nie są standardy w tego typu muzyce, więc tym bardziej warto docenić „Agorapocalypse”. Tym bardziej chwali się odwaga zespołu, który nie boi się eksperymentów i w dupie ma ograniczanie konwencji. Nie trzyma się też sztywno ram grindcore'a wplatając gdzieniegdzie całkiem sporo elementów dzisiejszego death metalu, adaptując je jednocześnie do swojego stylu. I tym razem przyznać trzeba zespołowi, że radzą sobie z tym naprawdę świetnie. Również pod względem wykonawczym nie ma nic do zarzucenia, wiosło piłuje precyzyjnie, a nawet aranżacja automatu perkusyjnego robi wrażenie, sprawiając, że słucha się go zupełnie jak grę żywego człowieka, co jest przecież raczej nieczęstym wrażeniem podczas słuchania zespołów grindcorowych. Do tego trzy wokale, w tym kobiety - Katherine Katz - robią piorunujące wrażenie, a ich współbrzmienie jest imponujące.
Albumu słucha się z wielką przyjemnością i można cieszyć się nie najgorszym soundem, pozostawiającym w tyle wiele dzisiejszych produkcji. Jak już wcześniej gdzieś pisałem, ta płyta robi różnicę. Robi różnicę pomiędzy bezkształtną i bezpłciową papką a porządnym napier**lem z najwyższej półki. Oczywiście łatwo się domyślić, po której stronie stoi Agoraphobic Nosebleed. 8/10 MasterDisaster |







